Strona:Klaudja Łukaszewicz - Ból ptaszęcia.djvu/11

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


daczce, niektóre litują się, kiwając główką i piórkami ocierając łezki...
A mała ptaszyna odchodzi od pamięci ze swego bólu; płacze, szlocha, główki unieść z rozpaczy nie może.
— Co z tobą? Co ci się stało? Czego tak gorzko płaczesz? — dopytywały się ptaki.
A biedna sikorka słowa wymówić nie w stanie.
Tal boleje, tak kwili żałośnie, że i patrzeć ciężko.
— Co się stało? Kto ją skrzywdził? Nad czem ona tak biada? — dopytywały się ptaki.
— Czy wiecie, sikorce zburzyli gniazdeczko, — szepnęła żona słowika do sąsiadów.
— Ach! jakież to okropne! — zakrzyknęły chórem wszystkie ptaki.