Strona:Klaudja Łukaszewicz - Ból ptaszęcia.djvu/10

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Kraska, ej, kraska! A wiesz ty, o nieszczęściu sikorki? — wołał przelatując żółtopióry trznadel.
— A cóż się tam stało za nieszczęście? — pytała zaniepokojona ptaszyna, była ona w wielkiej przyjaźni z sikorką i nawet miała pewne względem niej obowiązki, była chrzestną matką jej najstarszego synka.
— Nie wiem, nic nie wiem! — zawołał trznadel — właśnie lecę tam do niej!
— To i ja z tobą! — zakrzyknęła kraska — ja ją bardzo kocham i może w czem dopomogę
Polecieli.
Zebrały się różne ptaki koło siedzącej na gałązce brzozy, sikorki, patrzą na nią, rozmawiają ze sobą po ptasiemu, jedna z ptaszynek radzi jej to, druga co innego, ktoś gniewa się i wymyśla bie-