Strona:Kazimierz Przerwa-Tetmajer - Melancholia.djvu/23

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Jakbym żałował czegoś, com opuścił, i czegoś, co nie przyjdzie; jakbym się smucił stratą rzeczy mi drogiej, której nie widziałem, a tylko przeczuć mogę, że jest; jakbym tęsknił ku czemuś, co odchodzi, a nigdy nawet nie stanęło przy mnie...
Ileż to razy wyciągałem ręce ku uśmiechom losu, które były zwodne — i potem stawałem nad tym potokiem górskim, z zamkniętemi oczami, wsłuchany w jego szum jednotonny i wieczny, z tym żalem i z tym smutkiem niezmiernym w duszy...
Zawszeż tak będzie?
Nigdyż, nigdy nad tą wodą szumiącą nie będę miał w duszy innego uczucia, tylko ten żal i ten smutek niezmierny?