Strona:Kazimierz Bartoszewicz - Słownik prawdy i zdrowego rozsądku.djvu/120

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
112

kach pałacowych i po dworach zachodniej Galicji. Wysokość jej rzadko dochodzi do 2 metrów. Lubi miejsca cieniste. Kwiat jej biały; w koronie posiada najczęściej 7 lub 5 pręcików (pałek), lubo zdarzają się egzemplarze i bez korony, a te stanowią najgorszy gatunek, bo wyciągają wszystkie soki z ziemi. Przy sprzyjających warunkach szybko się pleni — zależy to od dworskich ogrodników. Trzeba ją jednak często podlewać, bo inaczej usycha. Wydaje silny zapach usypiający; wdychanie go sprowadza chroniczne zatrucie, objawiające się brakiem woli, sennością i nadmiarem apetytu.
Starość — rzecz wielce ceniona, bo każdy pragnie się jej doczekać, ale kiedy się doczeka, wolałby, aby jej nigdy nie było na świecie. Starych szanować należy, lecz głównie o tyle, o ile już przedtem warci byli szacunku, nie zasługa bowiem żyć długo, ani też sztuka nie grzeszyć, kiedy już siły na grzech nie pozwalają. Jak warci są rózgi młodzi, jeżeli nie szanują starych, dlatego jedynie, że są starzy, tak wstręt wzbudzają starcy, nie mający pobłażliwości dla młodych (przysłowie wybornie to wyraża: „zapomniał wół, jak cielęciem był“). Jeżeli człowiek, opuszczający na długo rodzinę, stara się być dla niej w ostatniej chwili najserdeczniejszym, najmilszym, to jeszcze więcej należy być takim starcowi, który lada chwila opuści swoich na zawsze. Starcy niewyrozumiali, podobni są do wędrowca, który napiwszy się ze źródła, mąci w niem wodę, aby inni jej nie pili. Zarówno dobre jest złoto młode, jak stare — trzeba tylko, aby było ono rzeczywiście złotem. Nie wiele ten wart, co senescit et se nescit (starzeje się, a nie zna siebie). Niegrzecznie jest komu powiedzieć: „jak pan młodo wyglądasz“, bo właściwie znaczy to: „aj, aj, jaki pan już stary“. Jest wielu ludzi, co