Strona:Karol du Prel - Zagadka człowieka.djvu/48

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

świadomości w łonie matki; po urodzeniu świadomość przychodzi do dojrzałości dopiero w biegu lat; trzecia część naszego życia upływa bez świadomości i w ciągu całego życia połowa naszych czynności — czynności organiczne — pozostają dla nas nieświadomemi. Gdy jednakże żyć możemy bez świadomości, to podtrzymująca nas siła z konieczności musi być odmienną od świadomości, t. j. dusza musi się znajdować w nieświadomości. Tę siłę podtrzymującą poznajemy w hypnotyzmie, a jeszcze bardziej w somnambulizmie, jako siłę twórczą i organizującą, połączoną ze świadomością transcendentalną, która zdradza daleko bogatsze stosunki z przyrodą, niż świadomość ziemska. Wypływające stąd zdolności wyższe wzbudziły taki podziw okkultystów, że oni wywnioskowali stąd boskie pochodzenie duszy ludzkiej i jej nieśmiertelność. „Zdala czynnej siły magicznej — mówi van Helmont — możemy szukać w tej części nas samych, która jest obrazem bóstwa.“[1] Okkultyści nadali znacznie głębsze znaczenie mitowi, według którego człowiek został stworzony na podobieństwo boskie, niż się zwykle rozumie. Jeżeli to podobieństwo rozumie się w znaczeniu ziemskiem, to Voltaire ma racyę: „Tant pis pour Dieu, si je lui ressemble!“ Okkultyści jednak podobieństwo to odnoszą do podmiotu transcendentalnego. Tak mówi van Helmont: „Twierdzę, że człowiek jest zwierzęciem obdarzonem rozumem; prawdziwy człowiek wszakże jest nie zwierzęciem, lecz istnym obrazem Boga”.[2]

Na własnościach magicznych, których nie można wyjaśnić z cielesności, które zatem przypuszczać każą różny od cielesności podkład — duszę, opierają okkulty-

  1. Van Helmont: De magnetica vulnerum curatione, § 89.
  2. L. c. § 83.