Strona:Karol May - Zwycięzcy.djvu/68

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


ków, lecz ma dzieci, dzieci które winny kroczyć swoją drogą w swobodzie i weselu.
— Czy to nauka twej wiary, czy to pogląd Chrześcijaństwa?
— Tak.
— W takim razie wy chrześcijanie jesteście szczęśliwsi od nas! Muszę się przed tobą zwierzyć; proszę cię jednak, wierz mi, że nie myślę ci schlebiać. Wyobraź sobie odległą krainę południa, gdzie są tylko czarni ludzie! Jesteś tam wiele, wiele lat, i w ciągu tego czasu sam się również stałeś czarnym. Żyjesz, jak czarny; jesz i pijesz, jak czarny; myślisz i czujesz, jak czarny; atoli w głębi twej duszy tkwi świadomość, że nie należysz do tych czarnych, atoli tli w twem sercu tęsknota wyzwolenia się z tej czerni, z tej ciemności. I oto nagle ukazuje się biały. Jest przedmiotem ogólnego zdumienia, wszyscy podziwiają kolor jego skóry, postać, chód, jego głos i słowa jego, i nie mogą go zrozumieć. Natomiast dla ciebie nie stanowi on zagadki. Od pierwszego spojrzenia kochasz go; serce twe bije dla niego i z rozkoszą spostrzegasz, że cię wyróżnia z pośród tylu innych, że trzyma się blisko ciebie. Czujesz że należysz do niego, że będziesz szczęśliwym

66