Strona:Karol May - Zwycięzcy.djvu/14

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Tak, tak jest.
— I powiadasz to mi tak spokojnie, twarzą w twarz?
— Powiadam nietylko tobie; każdy, kto mnie spotka, dowie się tej prawdy!
— Tak! No, to dam ci dobrą szczerą, przyjacielską radę: nie waż się wspominać ni słowem o całej tej historji w mojej obecności!
— Dlaczegóż-to?
Mały Hadżi dobył kurbacza z za pasa i odparł podniesionym głosem:
— Gdyż grozi ci to natychmiastowem poczuciem kurbaczowych rozkoszy, a poznałeś je wszak! Obawa przed władcą! Jeśli twój pan więcej tak uzdolnionych, jak ty, poddanych, posiada, — żal mi go! Jest najnieszczęśliwszym człowiekiem na kuli ziemskiej. Twoja dzielność! Łotrze, tyś taki podły tchórz, że mogę śmiało i zgodnie z prawdą stwierdzić, iż nigdy w życiu nie napotkałem człowieka tak godnego pogardy! Tu oto stoi mój effendi, który cię uratował, li tylko sam! Żebrak, nędzarz dziękuje za najskromniejszy datek, pies nawet poliże rękę najnędzniejszą kość mu rzucającą; ty, ty natomiast, który się sądzisz wywyższonym być ponad tysiące zwykłych śmiertelników,

12