Strona:Karol May - The Player.djvu/50

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


— Tak. Bywałem tam częściej; jeszcze przed Meltonem i Wellerami.
— Więc wy byliście właściwym wywiadowcą, wysłanym dla zbadania okolicy?
— Tak jest. Ja zwróciłem uwagę Mełtona na hacjendę i na kopalnię.
— Wychodźcy zostaną wywiezieni do Almaden alto i zaprzęgnięci do pracy pod ziemią?
— Tak.
— Tak postanowiono jeszcze przed sprowadzeniem ich z Europy?
— Tak.
— Czy są tam Yuma?
— Są w Almaden i w Fuente. Po drodze rozstawiono posterunki w odległości jednego dnia jazdy konnej. Każdy posterunek składa się z pięciu ludzi.
— Na co wam potrzebni Yuma w Almaden?
— Mają się starać o prowiant i przewóz, za co zostaną wynagrodzeni dochodem z kopalni.
— Ilu ich jest?
— Trzystu obozuje w Almaden, dwudziestu w Fuente, a posterunków, o których poprzednio mówiłem, jest cztery.
— Kiedy emigranci przybędą do Almaden?
— Z pewnością są już na miejscu.
— Ilu z nich pójdzie pod ziemię?
— Wszyscy.
— Przecież dzieci chyba nie pójdą?
— Wszyscy; dzieci także.
— Skoro tak, to nie mamy czasu do stracenia. Mu-