Strona:Karol May - The Player.djvu/35

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


i odzyskały siły, — odpowiedział Winnetou. — Zresztą, o jakich czynach mówi blada twarz? Old Shatterhand i Winnetou nie mają nic przeciwko temu, jeśli hacjendero zamierza jeszcze dzisiaj wziąć się do dzieła. Może robić wszystko, co mu się żywnie podoba — ale sam!
— Przecież powiedziałem panu, że bez waszej pomocy nie podołam.
— Więc niech blada twarz prosi Old Shatterhanda. Na co on się zgodzi, na to i ja przystanę.
Prosić przyszło hacjenderowi ciężko, a jednak zdołał się przezwyciężyć; potrafił nawet podziękować nam za wszystko, co uczyniliśmy dla niego do tej pory; rzecz prosta, kierował nim jedynie wzgląd na korzyści, jakich się jeszcze po nas spodziewał. Ponieważ jednak nie miałem wcale zamiaru odmawiać mu dalszej pomocy, więc odpowiedziałem wkońcu:
— Zgoda; będziemy nadal się przykładać do pańskiej sprawy. Powiedz nam sennor jednak, jak pan przypuszcza, co należy teraz zrobić?
— Myślę, że powinniśmy natychmiast wyruszyć, ażeby Meltona dopędzić i zatrzymać.
— Powiedzieć łatwo, ale nasze konie padłyby w drodze. Oprócz tego musi pan wziąć pod uwagę, że w pół trzecia dnia ujechaliśmy przestrzeń, jaką przebywa się zazwyczaj w ciągu mniej więcej dni sześciu; nie wierzę, sennor, abyś po takim wysiłku potrafił odbyć natychmiast podróż do Fuente de la Roca i w góry Yuma. Odpoczynek kilkunastogodzinny jest nam nieodzowny, dlatego zostaniemy tutaj do jutra. Jeśli się panu tak śpieszy, jedź naprzód. Niech pan weźmie ze sobą kilku policjantów!