Strona:Karol May - Przez kraj Skipetarów.djvu/72

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
—   62   —

długie z dołu, a młodzieńcy wasi wkładają pierścienie na palce, jak kobiety i dzielą sobie z tyłu włosy tak, że możnaby myśleć, iż głowa pękła. Gdy ludzie chcą u was wiedzieć, która godzina, gapią się na wieże kościelne, a gdy kapłan żąda, żeby żyli wedle przykazań Allaha, przezywają go popem. Gdy u was ma kto katar i kicha, co jest oznaką polepszenia, wówczas woła się doń „daj Boże zdrowie“, a gdy kto kaszle, bo ma suchoty, milczycie, chociaż one o wiele gorsze od kataru. Dzieci wasze kołysze się aż do nudności, przyczem matki „lulu lulu“ śpiewają, a dziewice wasze popełniają dla zabawy samobójstwa zapomocą sznurówek. Wasza młodzież nosi okulary na nosie, a mężowie studyują karty dzień i noc zamiast Koranu. Kto u was chce być wesołym, zanosi rzeczy i pościel do zastawu i skacze potem jak półgłówek po sali balowej. Powiedz mi, czy może w takim kraju być pięknie? Powiedz, czy powinieneś istotnie tęsknić za tem, żeby tam być? Powiedz mi to, zihdi, proszę cię, ale przyznaj się otwarcie!
Zacny hadżi nie wyobrażał sobie dobrze stosunków na Zachodzie, ale co mu miałem odpowiedzieć? Jeśli nawet tu i ówdzie przesadził, lub czegoś nie zrozumiał, to w każdym razie nie mogłem mu nie przyznać słuszności co do wielu spraw, poruszonych przez niego.
— No i cóż ty na to? — powtórzył, gdy zaraz mu nie odpowiedziałem.
— W tem, co mówisz, jest wiele poglądów fałszywych. Niejedną też uwagę można odnieść do wszystkich krajów Zachodu. Kultura przynosi ze sobą wiele rzeczy niechwalebnych i...
— Dziękuję więc za kulturę, która nie przynosi nic dobrego. Moja polega na tem, że słucham Allaha, ciebie jako pana i przyjaciela, a każdemu szubrawcowi pokazuję harap. Skoro dojdę do okolic, w których zaczyna się kultura i wódka, zawrócę.
— Więc nie odprowadziłbyś mnie dalej?
— Ciebie? Hm! Tak, gdybym mógł być przy tobie razem z Hanneh, wówczas zostałbym i nie troszczyłbym