Strona:Karol May - La Péndola.djvu/51

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


— Trzy miesiące temu? Więc byłam cały czas nieprzytomna? I tyś mnie uleczył, ty?
— Bóg pozwolił mi na to.
— A gdzież jest Alfonso, Cortejo, Alimpo, Elwira?
— Alimpo i Elwira są tutaj Reszty dowiesz się później. Teraz nie powinnaś za wiele mówić; musisz oszczędzać swoich sił.
— Dobrze, będę cię słuchała. Tylko powiedz mi, gdzie jestem?
— U naszego wspólnego przyjaciela.
— W Rodriganda?
— Nie. Dowiesz się o wszystkiem jeszcze dzisiaj.
— A mój ojciec? Czy zginął naprawdę?
— Nie; żyje. Ale nie mów już nic, najdroższa, bo możesz sobie zaszkodzić.
— Mój drogi... Mam jeszcze prośbę do ciebie, ale się wstydzę...
— Mów śmiało.
— Pytam teraz nie narzeczonego, a lekarza, — rzekła, oblewając się rumieńcem. — Więc przez cały czas choroby nic nie jadłam?
Sternau aż krzyknął z radości:
— Mogłaś to powiedzieć narzeczonemu, a nie lekarzowi, Roseto, bo pytanie to jest dla mnie szczęściem. Teraz wiem, że będziesz zdrowa. Mamo, proszę przynieść to, co tu wypiszę na kartce. A może chcesz, by ci przyniosła Elwira?
— Chciałabym ją zobaczyć, ale niechaj matka wraca jak najprędzej.
Sternau napisał kilka słów na kartce, którą pani