Strona:Karol May - Jaszczurka.djvu/91

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

obcy głos tych małp, gdy je kto w nocy nastraszy.
— Znam ten głos.
— Dobrze więc. Ażebyś wiedział, kiedyśmy umknęli, ozwę się trzykrotnie, naśladując głos małpy, i skoro to zauważysz, biegnij w umówione miejsce — a znajdziesz tam nagrodę z pewnością!
— Pragnę z całego, serca, effendi, abym znalazł ten upominek, po pierwsze, że ja pieniądze bardzo a bardzo lubię, a powtóre, będzie to dla mnie oznaką radosną z szczęśliwego obrotu waszej sprawy. Co jeszcze rozkażesz effendi?
— Radbym się dowiedzieć, jakie nowiny przywiózł Oram, niestety, nie będzie to możliwe, bo nim skończy opowiadanie, my powinniśmy już być w drodze.
— Możliwe, że mi się uda choć cokolwiek usłyszeć, i wówczas zawiadomię cię natychmiast.
— W jaki sposób? Przecie tu będzię warta.
— To nic nie szkodzi. Posłuchaj! Nie możesz uciec zaraz w pierwszej chwili, gdy się zatrzymamy, a Oram będzie opowiadał natychmiast podsłucham i następnie przybiegnę tu podzielić się wiadomością ze strażnikiem, no i, oczywiście, wy wszystko będziecie słyszeli.
— Istotnie znakomita myśl, i upominek dla ciebie będzie tem większy, im więcej

89