Strona:Karol May - Jaszczurka.djvu/29

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

Uczynię wszystko, aby mi nic nie przeszkadzało.
Wstał i poszedł na ląd w celu wysłania jednego z ludzi na posterunek, a tymczasem przystąpił do mnie Ben Nil. Ponieważ wpobliżu nie było nikogo, mogliśmy rozmawiać zupełnie swobodnie.
— Spałeś bardzo długo, panie, — rzekł — począłem się wreszcie obawiać, czy ci się co złego nie stało. Czyż nie pomyślałeś o tem, co nam robić należy?
— Nietylko pomyślałem, ale i zrobiłem więcej, niż się spodziewasz.
— A ja oka nie zmrużyłem; tak się okropnie bałem o reisa effendinę. Oficerowie napomknęli coś niecoś, że maję go spalić żywcem.
— Zapomocą nafty, która znajduje się w tych oto beczkach.
— Dowiedziałeś się o tem?
— Od samego Ibn Asla.
— Panie, co my poczniemy? Reis effendina już się zbliża... To straszne, to okropne! I ty mogłeś spać tak spokojnie?
— No, no, nie jest jeszcze tak źle, jak myślisz. W nocy przedziurawiłem beczki i wszystka nafta wyciekła do rzeki.
Allah! Co ja słyszę!
— Nie była to rzecz łatwa. Z początku miałem ochotę uciec, oczywiście, zabrawszy ciebie, ale się przekonałem, że rozmawialiście

27