Strona:Karol May - Jaszczurka.djvu/28

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

więc, jak długo tam zechce siedzieć, może kilka godzin, albo więcej. Dlatego wysłałem znowu jednego człowieka, który w połowie drogi między Hegazi, a tem miejscem stoi na posterunku, i doniesie nam natychmiast o wyruszeniu reisa. Wówczas będzie dosyć czasu do obsadzenia terenu.
— I nie spodziewasz się przybycia jakiego innego okrętu?
— Z dołu nie, gdyż moi ludzie są na posterunkach byliby go zobaczyli, lecz z góry — niech djabli wezmą — byłoby to okropne!
— Czy pozwoliłbyś mu przepłynąć tędy?
— Gdzie tam. Załoga zauważyłaby mój noker i zawiadomiłaby o tem reisa effendinę.
— Przypuszczam, że niekoniecznie. Okręt mógłby przecie popłynąć zdala od reisa effendiny i nie zetknąć się z nim wcale.
— Nie znasz tego psa. Zatrzymuje każdy okręt i zmusza załogę do zeznań, czy nie wie coś o mnie, a nawet dokonywa rewizyj, szukając niewolników Gdyby więc jaki statek nadjechał z góry, toby go z pewnością zatrzymał i dowiedziałby się, że mój noker tu stoi, co byłoby mu bardzo na rękę, a mój plan wniwecz by się obrócił. Tego właśnie sobie nie życzę, i gdyby się pojawił jaki statek, zatrzymam go tak długo, dopóki się wszystko nie skończy. Ażeby upewnić się lepiej, wyślę jednego człowieka w górę rzeki; czasu jest jeszcze dosyć.

26