Strona:Karol May - Jaszczurka.djvu/25

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

niecznie, i to zaraz, bo gdyby, naprzykład pojawił się rano — jużby wszelka pomoc była spóźniona. Gdyby tu szło o napad, to zupełnie co innego, ale ów pomysł z naftą był naprawdę niebezpieczny i należało go w jakikolwiek sposób unicestwić. Wówczas, choćby nawet reis effendina nadpłynął, to przynajmniej nie spaliłby się, a miałby tylko z opryszkami orężną rozprawę.
Cóż tedy robić? Postaczać beczki do wody? Niemożliwe, bo narobiłbym tem dużo hałasu, zresztą nie jest pewnem, czy prąd wody zabrałby je, czy też zatrzymałyby się koło okrętu. W tym wypadku Ibn Asl kazałby je wydobyć i wykonałby potem swój plan. Nagie przyszła mi do głowy świetna myśl: wypuścić naftę! Niech beczki stoją na miejscu. Przypomniałem sobie, że w kajucie znajduje się skrzynia z narzędziami, i kto wie, czy niema tam świderka. Byłby to jedyny sposób ocalenia reisa effendiny i jego asakerów.
Co powie na to Ibn Asl, gdy dowie się, że beczki są próżne? — Mniejsza jednak o to. Nie ulegało zresztą wątpliwości, że podejrzenie padnie tylko na mnie, ale nie zastanawiałem się nad tem zbytnio i wróciłem czem prędzej do kajuty. Ibn Asl spał, jak zabity, wobec czego mogłem szukać świderka wpośród narzędzi w pierwszej kajucie. Nie szło to, oczywiście bardzo gładko, bo musiałem się zachowywać

23