Strona:Karol May - Jaszczurka.djvu/23

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została skorygowana.

    I istotnie w lampie zabrakło już oleju, a płomyk konał powoli, aż nareszcie zgasł, i w kajucie zapanowała zupełna ciemność. Leżałem z otwartemi oczyma, myśląc o tem wszystkiem, czego się dowiedziałem, ze zgrozą i zdumieniem iście szatański plan tego opryszka trzeba było za wszelką cenę unicestwić. Ale jak? Najprostszy sposób był ten, aby wymknąć się z Ben Nilem i wrócić do Hegazi celem ostrzeżenia na czas reisa effendinę. Nie miałem jednak pojęcia, gdzie znajduje się Ben Nil, i czy wogóle było możliwe wydobyć go z pod opieki dwu towarzyszy. Oczywiście, postanowiłem na wszelki wypadek spróbować szczęścia w tym kierunku, ale nie wcześniej, aż Ibn Asl zapadnie w twardy sen. Oczekiwałem tego bardzo niecierpliwie, minuty płynęły wolno, jakgdyby to były miesiące, lata... nareszcie dosłyszałem długi, rytmiczny oddech i chrapanie. Odwinąłem siatkę, wstałem pocichu i dla pewności, poruszyłem Ibn Asia lekko za nogę. Nie obudziło go to, i byłem pewny, że śpi snem „sprawiedliwego“. Wylazłem pocichu, jak kot, do pierwszego przedziału i odsunąłem wszystko, coby mi mogło przeszkadzać w czasie poszukiwania towarzysza.
    Wydostawszy się na otwarty pokład, przyczaiłem się na chwilę w cieniu kajuty, nasłuchując wokoło. Nie zauważyłem nikogo. Część ludzi skryła się widocznie po zakamarkach okrętowych, szukając schronienia przeciw owadom

    21