Strona:Karol May - Jaszczurka.djvu/128

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

W tych okolicznościach gdybyś poszedł w otwarty step, nie wiedziałbyś, gdzie szukać wroga, w którem miejscu dojdzie do potyczki. Owóz, aby tego uniknąć, wyznaczymy zgóry miejsce, i będziemy go tam oczekiwali!
— Czy tylko zechce tam przyjść!
— Że istotnie ściągniemy go tam, w tem już moja głowa.
— Obrałeś już takie miejsce?
— Bardzo dogodne, a mianowicie Dżebel Arasz Kwol. Leży ono wpobliżu linji wytycznej, którędy ma iść nasza karawana, tem samem więc blisko drogi Ibn Asla Byłeś tam zapewne.
— Pięć razy; znam nawet dobrze całą okolicę.
— Cieszy mnie to, bo nie potrzebuję ci towarzyszyć dla zaznajomienia się z terenem. Są tam dwie zatoki, a właściwie bagna, które połączone są ramieniem z głównem korytem rzeki. Północna jest większa i dłuższa, niż południowa. Czy znasz ten zakątek?
— Doskonale. Większa z tych zatok nazywa się maijeh el Humma[1], nazwy zaś mniejszej nie pamiętam.

— Otóż właśnie mam na myśli to bagno febry. Ciągnie się ono u stóp góry wąskiem pasmem tak daleko, że aby przejść pieszo z jednego końca na drugi, potrzeba conajmniej czterech godzin. Mniej więcej w samym środku tej długości jest znaczne wgłębienie w grzbiet ska-

  1. Przypis własny Wikiźródeł Brak przypisu w treści.
126