Strona:Karol May - Jaszczurka.djvu/129

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

listego brzegu, zarośnięte mocno omm sufah, a na krawędziach wznoszą się wysokie, cieniste drzewa gafulowe[1]. które zwracają szczególniejszą uwa ę wędrowca, bo rzadko drzewa tego gatunku osiągają taką wysokość.
— Znam je; niezwykle przyjemny ich zapach rozchodzi się po całej okolicy i łagodzi wyziewy bagna. Pieszo można śmiało tamtędy przejść, lecz na wielbłądzie należy być ostrożnym, bo skały wznoszą się prawie prostopadle tuż nad samą wodą, a na wąskiej drożynie leżą potężne głazy, które się staczają z góry. Te drogę właśnie naokoło wklęśnięcia zatoki w głąb skał nazywają tubylcy darb el Muzibi[2], bo niejeden podróżny nabawił się tu kalectwa, lub stracił życie.
— Mam nadzieję, ze i dla Ibn Asla droga ta będzie nieszczęśliwą.
— W jakiż sposób zwabisz go w to miejsce?
— Że go zwabię, nie ulega najmniejszej wątpliwości, ale w jaki sposób, niestety, sam jeszcze nie wiem myśl o tem przyjdzie w decydującej chwili. Droga nieszczęścia wiedzie wzdłuż brzegu zachodniego. Czy znasz także wschodni?
— Doskonale.

— To przypomnisz sobie zapewne gęsty hegelikowy las, który styka się z brzegiem zachodnim.

  1. Balsamodendron.
  2. Droga nieszczęścia.
127