Strona:Karol May - Bryganci z Maladetta.djvu/23

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


— Tak.
— W takim razie przypuszczenie to staje się pewnikiem. Proszę, niech mnie pan poleci hrabiemu Alfonsowi. Zawsze cieszyłem się zupełnem zaufaniem jego stryja.
— Postaram się uczynić wszystko, co ode mnie zależy.
— Wystawię panu dla władz akt zejścia. Chciałbym tylko zbadać jeszcze raz trupa przed samym pogrzebem.
— Proszę pana nawet o to, doktorze.
Nie zdążono jeszcze przenieść trupa, gdy zjawiły się władze. Marja musiała opuścić pokój; został w nim tylko don Pablo, jako sekretarz i pełnomocnik hrabiego. Don Fernando zdeponował swój pierwszy testament u władz. Odczytano go teraz. Jedynym spadkobiercą był don Alfonso. Ponadto testament polecał, by don Alfonso wypłacił sekretarzowi wcale pokaźną sumę i zatrzymał go na dotychczasowem stanowisku. Hrabia nie zapomniał również o służbie.
— Gdzież jest hrabia Alfonso? — zapytał jeden z przedstawicieli władzy.
— Na jednym z bardzo odległych folwarków.
— Kiedy wraca?
— Najpóźniej za kilka dni.
— Proszę zawiadomić mnie, gdy tylko przybędzie. Pragnę się z nim naradzić. — A teraz upoważniam pana, w myśl testamentu, do zajęcia się pogrzebem. Gdzie leżą papiery zmarłego?
— W bibljotece i tutaj.