Strona:Juljusz Verne - Dwaj Frontignacy.djvu/204

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


sobie kiedy przypadkiem lub umyślnie karku nie skręcisz... przeżyjesz nas wszystkich.... będziesz żył sto lat!
(Podczas ostatnich słów z kieszeni papier — podpisał go — podając Frontignakowi)
Oto jest pańskie świadectwo!
Frontignac.
(z trwogą oczekiwał zdania doktora — w końcu z radośnym wykrzykiem rzuca się mu na szyję — ściska wszystkich — krzyczy ba, be, bi, bo, bu — bije się w plecy — skacze)
Imbert.
Niepotrzebujesz się już pan trudzić.
Frontignac.
Sto lat! a! doktorze jakiś ty poczciwy — A ja, ja niecierpiałem doktorów! Już