Strona:Juljusz Verne - Dwaj Frontignacy.djvu/041

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Antonia.
Zachwycający!
Frontignac.
Komuż mam do zawdzięczenia moją młodość? Kobietom, moje panie — tak kobietom — wam piękne czarodziejki! — Dziś rano naprzykład czułem się zmęczony, chory, osłabiony. Dziś wieczór jestem zupełnie wyleczonym. — Cóż potrzeba było, spytacie mię — aby dojść do tej metamorfozy?....
..... bal! — ten słodki nektar życia prawdziwego — bal, to znaczy — rozkoszny, piękny, wspaniały, niezrównany, upajający widok tych prześlicznych toalet, tych białych ramion! (półgłosem do Marcandiera) widok tych skarbów na pół gazą zasłonię-