Strona:Juljusz Verne - Dwaj Frontignacy.djvu/040

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


się kiedy pokłócili ze sobą — powoli — powoli — pojedynek... (zaciera ręce) nie trzeba zaniedbywać sposobności.
Carbonnel.
Zawsze młody, zawsze zdrów, zawsze wesół, zawsze ognisty — ten kochany Frontignac. Nikt by mu wyżej czterdziestu lat nie przypisywał.
Frontignac.
I to jeszcze przyjąłbym z pewnem wahaniem — ręczę ci! — Starość przychodzi wówczas tylko gdy się ją gwałtem przywołuje. Właściwie mówiąc nie istnieje ona wcale — wynaleźli ją tylko na pół dorośli i nieposłuszni synowie i córki, aby mogli czemprędzej rodziców ignorować.