Strona:Juljusz Verne-Podróż podziemna.pdf/189

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Chciałem koniecznie przyjrzeć się temu zjawisku, zeskoczyłem więc z tratwy na skałę.
Stryj poszedł za moim przykładem, jeden tylko Jan nigdy nie opuszczał swego stanowiska.
Idąc po granicie, chwilami czuliśmy grunt, drżący pod naszemi stopami.
Zbliżamy się do wytryskającej wody, dotykam jej, jest wrząca i parzy mi ręce.
A więc woda ta wytryska z jakiegoś podziemnego ogniska.
To nie godziłoby się z teorją profesora Ludenbrocka. Nie mogę się powstrzymać od zwrócenia mu na to uwagi.
— A więc w czem się to sprzeciwia mojej teorji?
Nie odpowiedziałem nic, nie chcąc się sprzeciwiać stryjowi i pozostałem jeszcze chwil kilka, przyglądając się z zachwytem temu zjawisku.
Nakoniec powróciliśmy na brzeg, gdzie Jan, korzystając z chwili wolnej, umacniał naszą tratwę.