Strona:Juljusz Verne-Podróż podziemna.pdf/153

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


skalnych, a trafisz napewno w nasze otwarte ramiona.
W drogę, moje dziecko, w drogę!

...............


Słowa te wlały we mnie życie i otuchę
Do widzenia, mój stryju! — krzyknąłem, — już idę!
— Do widzenia, Axelu! do widzenia!
Były to ostatnie słowa, słyszane przed. wyruszeniem w drogę.
Ta dziwna rozmowa prowadzona na przestrzeni jednej mili, skończyła się słowami nadziei.
Odmówiłem modlitwę dziękczynną do Boga za doprowadzenie mnie tutaj, gdzie mogłem porozumieć się ze swymi towarzyszami i zacząłem posuwać się w nieprzeniknionych ciemnościach.
Akustyczne zjawisko, któremu zawdzięczałem możność rozmowy, właściwościom zagłębień skalnych, które głosu nie zatrzymywały, lecz przenosiły dalej.
Takie zjawiska zdarzają się czasem i w budowlach.
Naprzykład w galerji świątyni Świętego Pawła w Londynie, a przedewszystkiem w pieczarach Sycylji koło Syracuse, z których naj-