Strona:Juljusz Verne-Podróż podziemna.pdf/021

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.



ROZDZIAŁ 4.

Odczytywanie hieroglifów. Rozpacz profesora.


— Wyszedł! — zawołała Marta, przybiegając na odgłos zamykanych drzwi i to tak gwałtownie, że aż zatrząsł się domek.
— Tak, — potwierdziłem — wyszedł.
— A co z obiadem?
— Nie będzie jadł obiadu!
— A kolacja?
— Nie będzie jadł i kolacji.
— Jakto? — pytała Marta, załamując ręce.
— Nie, droga Marto, nie będzie i sam jadł i nikt w domu jeść również nie będzie. Stryj mój Lidenbrock póty nie będzie jadł obiadu i póty będzie nas głodził, dopóki nie odczyta pewnego nieczytelnego rękopisu.
— O Jezu, pomrzemy z głodu!
Nie mogłem zaprzeczyć, że z takim, jak mój stryj dziwakiem i to może się zdarzyć. Stara sługa, nie na żarty przerażona, odeszła do kuchni wzdychając.
Pozostawszy w gabinecie po odejściu stryja, postanowiłem iść do Małgosi, która właśnie powróciła do Hamburga.
Ale jak opuścić dom? Toć stryj może wpaść każdej chwili i mnie do siebie zawołać,
A wtedy?