Strona:Juliusz Verne - Walka Północy z Południem 02.pdf/150

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


X.
Spotkanie.

Tak! Należało iść naprzód. Jednakże, ze w zględu na groźne ewentualności, trzeba się było zachować jaknajostrożniej. Konieczność nakazywała oświetlać drogę, badać gęstwiny gaju, być przygotowanym na wszelki wypadek.
Obejrzano więc starannie broń i przygotowano ją tak, ażeby na dane hasło mogła być użytą. Co się tyczy porządku, w jakim miała postępować nasza gromadka, ten pozostał niezmieniony. Gilbert i Mars mieli stanowić przednią straż w większem oddaleniu, ażeby zapobiedz niespodzianemu zaskoczeniu. Każdy był gotów spełnić swój obowiązek, chociaż tym zacnym ludziom ściskało się widocznie serce, odkąd stawała zapora pomiędzy nimi a celem, do jakiego dążyli.
Nie zwolnili kroku. Jednakże wydało im się roztropniej nie iść za widocznemi wciąż śladami.