Strona:Juliusz Verne - Walka Północy z Południem 01.djvu/90

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Zapewne; ja też nie odrzucam propozycyi p. Burbanka, ale wątpię, żeby niebezpieczeństwo było tak gwałtowne. Zerma powie naszym przyjaciołom, że potrzebuję tu zostać jeszcze kilka dni, dla uporządkowania interesów; ale potem schronimy się do Castle-House..
— Jak pan Gilbert przybędzie do domu, to przynajmniej zastanie wszystkich ukochanych! — rzekła Zerma.
Pożegnawszy p. Stannard i jego córkę, Zerma podążyła wśród wzrastającego wzburzenia ludności do dzielnicy portu i ulic nadbrzeżnych, gdzie na nią czekał rządzca. Gdy wsiedli do łodzi, p. Perry wrócił do zaczętej poprzednio rozmowy.
P. Stannard mylił się może, mówiąc, że niebezpieczeństwo nie jest blizkie, wypadki miały szybko następować jeden po drugim i odbicie ich miało się wkrótce dać uczuć w Jacksonville.
Jednakże rząd federalny działał ciągle z pewną oględnością, ze względu na interesa Południa. Chciał on postępować zwolna. We dwa lata po rozpoczęciu kroków nieprzyjacielskich, ostrożny Abraham Lincoln jeszcze nie wydał wyroku zniesienia niewolnictwa na całem terytoryum Stanów Zjednoczonych. Miało jeszcze upłynąć kilka miesięcy, zanim mesaż prezydenta przedłożył projekt rozwiązania kwestyi wykupnem i stopniowem wyzwoleniem murzynów; zanim zniesienie niewolnictwa zostało ogłoszone; zanim nakoniec uchwalony został kredyt 5,000,000 fr. z upo-