Strona:Juliusz Verne - Walka Północy z Południem 01.djvu/86

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Rzemieślnicy rozwijali tam swe plany, dla przeciwstawienia niezwalczonego oporu napastnikom.
— Trzeba wysłać milicyą do Fernandiny! — mówił jeden.
— Trzeba wyprawić statki do przesmyków St. John! — odpowiadał drugi.
— Należy budować fortyfikacye ziemne dokoła miasta i zaopatrzyć je w działa!
— Musimy zażądać pomocy z Keys... Mogą nam przysłać posiłki koleją żelazną Fernandina!
— Należy zgasić ogień w latarni morskiej na Pablo, żeby flotylla nie wpłynęła nocą do ujść rzeki!
Proponowano wrzucić do rzeki torpedy.
— Posłyszawszy o machinach wojennych, prawie nowych w wojnie secesyjnej, uznano za właściwe zrobić z nich użytek, nieznając dokładnie takowych.
Przedewszystkiem, rzekł jeden z najzapaleńszych mówców, — należy uwięzić wszystkich nordzistów, jacy tylko są w mieście i tych wszystkich południowców, którzy tak myślą, jak oni!
Dziwną byłoby rzeczą, gdyby się nikt nie odezwał z tą propozycyą, z tem ultima ratio wszelkich partyj wszystkich narodów.
Dlatego też przyjęto ją okrzykami „Hurra“. Na szczęście dla uczciwych ludzi z Jacksonville, władzom miejskim wypadało namyśleć się jakiś czas, czy spełnić to życzenie tłumów.
Przebiegając ulice, Zerma miała na wszystko baczne oko, żeby powiadomić swego pana o tem, co