Strona:Juliusz Verne - Walka Północy z Południem 01.djvu/20

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ciągała się bowiem aż do ostatnich krańców państw południowych; powtóre, że Texar, stronnik niewolnictwa, łączył się z ogromną większością ludności zamieszkujących terytorya, gdzie ono istniało. A właśnie, na pokładzie Shannoumu spotkało się kilku przedstawicieli obu stronnictw: byli tam i przeciwnicy niewoli, nazywani rozmaicie w ciągu tej długiej walki nordzistami, abolucyonistami albo federalistami; byli także południowcy, stronnicy niewoli, secessyoniści albo konfederaci. W godzinę później Texar ze swymi towarzyszami, którzy aż nadto ugasili pragnienie, podnieśli się, żeby wejść na górny pokład Shannou. Statek minął już ze strony prawego wybrzeża zatokę Tneut, oraz zatokę Sześciu-Mil, z których pierwsza kierowała wody rzeki w głąb gęstych lasów, druga łączyła je z bagnami Dwunastu-Mil, których nazwa oznaczała ich powierzchnią.
Parowiec płynął wtedy pomiędzy dwoma szeregami przepysznych drzew tulipanowych; magnolij, jodeł, cyprysów, dębów zimowych, jukasów i wiele innych wielkiej okazałości, których pnie znikały pod zawikłaną siecią ozalej i lianów. Niekiedy u wnijścia do zatok, które dotykały do hrabstw Ś-go Jana i Duval, silny odór piżma napełniał atmosferę. Nie pochodził on z krzewów, których wyziewy są mocne w tym klimacie, lecz wydawały go kaimany, kryjące się hałaśliwie w trawie na odgłos kół statku. Były tam i ptaki rozmaitych gatunków: dzięcioły, czaple złotki, bąki, gołębie o białych główkach, jakamary