Strona:Juliusz Verne - Walka Północy z Południem 01.djvu/21

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


śmieszki i setki innych urozmaiconych pod względem kształtu i upierzenia; podczas, kiedy przedrzeźniacz, jak brzuchomówca, naśladował wszystkie głosy, nawet głos donośny jak trąbka i, rozlegający się na przestrzeni kilkunastu metrów.
W chwili, kiedy Texar wstępował na ostatni stopień wschodków, żeby wejść na pokład, kobieta schodziła do salonu. Usunęła się na stronę zobaczywszy Texara. Była to metyska pozostająca w służbie u rodziny Burbanków. Pierwszem jej wrażeniem był wstręt nieprzezwyciężony na widok wroga jej pana. Nie dawszy się stropić niechętnem spojrzeniem, jakie rzucił na nią Texar, skoczyła w bok. On wzruszając ramionami, rzekł do swoich towarzyszy:
— Patrzcież, to Zorma, jedna z niewolnic Jamesa Burbanka, który powiada, że jest przeciwnikiem niewoli!
Zerma nic nie odpowiedziała. Gdy wejście zostało wolne, zeszła do dużej kajuty statku, nie okazując, żeby ją choć cokolwiek obeszły te słowa. Co się tyczy Texara, to skierował on się ku przodowi parowca. Tam zapalił cygaro i nie zajmując się już towarzyszami, którzy w ślad za nim podążyli, zdawał się wpatrywać z pewną uwagą w lewe wybrzeże rzeki, stanowiącej granicę hrabstwa Putnam.
Przez ten czas, na tyle Shannounu rozmawiano także o sprawach wojennych. Po oddaleniu się Zermy, James Burbank pozostał sam z dwoma przyjaciółmi, którzy mu towarzyszyli do miasta Ś-go Augu-