Strona:Juliusz Verne - Walka Północy z Południem 01.djvu/19

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Naraz Texar przerzuciwszy roztargnionem okiem jeden z dzienników porozrzuconych na stołach w bufetowej sali, cisnął go, mówiąc:
— Wszystko to już starzyzna!
— Spodziewam się! — odrzekł jeden z jego kompanów — to egzemplarz z przed trzech dni.
— A w trzy dni tyle rzeczy stać się może, odkąd się biją u granic naszych! — dodał inny.
— Jakże stoimy z wojną? — zapytał Texar.
— O ile się to nas dotyczy, rzecz się ma, jak następuje: rząd federalny zajęty jest podobno przygotowaniem wyprawy na Florydę, trzeba się więc spodziewać niezadługo napadu z północy.
— Czy to pewne?
— Nie wiem, ale chodziły te wieści w Sawanna i potwierdzono mi je w mieście Ś-go Augustyna.
— Niechaj przyjdą ci federaliści, kiedy roszczą sobie pretensyą do ujarzmienia nas! — wykrzyknął Texar, popierając groźbę uderzeniem pięści tak gwałtownem, że flaszki i szklanice podskoczyły na stole. Tak!... Niechaj przyjdą! Zobaczymy czy florydzcy plantatorowie pozwolą się ogołocić tym złodziejom.
Z odpowiedzi Texara dwóch rzeczy dowiedziałby się ten, ktoby nie był świadomy wypadków, jakie się podówczas rozgrywały w Ameryce: najpierw, że wojna secesyjna wypowiedziana faktycznie wystrzałem armatnim w forcie Sumter dnia 11 kwietnia 1861, była w owej chwili w stanie najbardziej ostrym, roz-