Strona:Juliusz Verne - Walka Północy z Południem 01.djvu/192

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wicie powetowane w kilka dni później, zwycięztwem pod Pea Ridge, wystarczyło, to jednakie, by zdwoić zuchwalstwo wichrzycieli. Rozsławiali oni w Jacksonville tę małą utarczkę, jako zupełną przegranę armii federalnej, wyprawiając przy tej sposobności nowe orgie, których zgiełk boleśnie odbijał się w Camdless-Bay.
O takich to faktach uwiadomili Jamesa Burbanka, gdy powrócił około 5-tej wieczorem, z przeglądu lewego brzegu rzeki.
Jeden z mieszkańców Putnamu, przyniósł do Castle-House wiadomość, że poprzedniego wieczora, zdawało mu się, iż słyszy na jednej z wysepek rzeki Saint-John rozpaczliwe wołanie. Prócz tego widziano w tych stronach Indyanina Squambo, powiernika Texara wraz z jego czółenkiem, że się tam dał widzieć, nie ulegało wątpliwości, potwierdził to nawet jeden z passażerów Shannonu, który powracając z miasta, Ś-go Augustyna, wylądował tego dnia u tamy w Camdless-Bay.
Jakkolwiek był to slaby ślad, James Burbank z Edwardem Carrolem oraz dwoma murzynami, natychmiast wsiadłszy w czółno, popłynęli w górę rzeki i zbadali wysepkę jakoteż kilka chat rybackich, które zdawały się od pewnego czasu niezamieszkane na wyspie, w nieprzebrodzonych prawie gąszczach, nie znaleźli śladów ludzkich; na wybrzeżu nic nie wskazywało, żeby jaki statek przybijał tam, Squambo nie pokazywał się nigdzie. Jeśli krążył do koła