Strona:Juliusz Verne - Walka Północy z Południem 01.djvu/188

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


je się w głębi Czarnej Przystani? Nikt o tem nie wiedział, może dla lepszego zabezpieczenia swych ofiar od wszelkich poszukiwań. Hiszpan był zmuszony uwieść je w górę rzeki? Alboż terytoryum nie było dosyć rozlegle, czy mało znajdowało się kryjówek w obszernych lasach centrum, pośród bezmiernych bagnisk południa Florydy, w okolicy tych nieprzystępnych Ewerglad, — żeby Texar mógł tak dobrze skryć przed okiem ludzkiem swoje ofiary? Prócz tego i doktór, przybywający codzień do Camdless-Bay, uwiadamiał Burbanka o tem co się działo w Jacksonville, jako też na północy hrabstwa Duval.
Nie ulegało to wątpieniu, że federaliści nie dali jeszcze znaku życia na terytoryum florydzkiem. Czy specjalne instrukcye, nadesłane z Waszyngtonu nakazywały im zatrzymać się na granicy, nie probując jej przekroczyć? Taka postawa byłaby zgubną dla interesów nordzistów, osiadłych na terytoryum Południa, a w szczególności dla Jamesa Burbanka, tak skompromitowanego względem Południowców. Bądź co bądź, eskadra komandora Dupont znajdowała się jeszcze przy ujściu Saint-Mary i banda Texara dla tego została odwołana 3-ma wystrzałami armatniemi wieczorem 3-go marca, że władze Jacksonvillskie stropiły się fałszywym popłochem. Tej to pomyłce Castle-House zawdzięczało ocalenie od rabunku i zniszczenia.
Co się tyczy Hiszpana, nie pomyślał-że on o ponowieniu wyprawy, dla ujęcia Jamesa Burbanka