Strona:Juliusz Verne - Walka Północy z Południem 01.djvu/181

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


mek! Czy to był odwrót, wywołany jaką demonstracyą federalistów u ujścia rzeki Saint-John? Czy okręty komandora Dupont opanowały Jacksonville? Byłoby to bardzo na rękę Burbankowi i jego sprzymierzeńcom, gdyż mogliby bezpiecznie szukać Dy i Zermy, uderzyć wprost, na Texara; jeśliby się nie cofnął ze swymi stronnikami, ścigać go, jako promotora spustoszeń w Camdless-Bay, a nadewszystko, jako sprawcę porwania metyski i dziecka.
Alibi było tym razem nie możliwe; zwłaszcza tej natury, na jakie się Hiszpan powołał na początku niniejszej opowieści, gdy go zawezwano przed sąd w Camdless-Bay. Jeśli Texar nie znajdował się na czele tej zgrai złoczyńców, którzy napadli na Camdless-Bay, — względem czego posłannik Harvey’a nie mógł objaśnić Burbanka, — to czy ostatni krzyk Zermy nie wskazywał na jego bezpośredni udział w porwaniu? Czy zresztą miss Alicya nie poznała go w chwili, kiedy jego łódź odbijała od brzegu?
O! sądowa władza federalistów, będzie umiała wyciągnąć z tego nędznika zeznanie, dokąd uprowadził swoje ofiary i ukarać go za zbrodnie, których się już nie będzie mógł wyprzeć.
Na nieszczęście, nie sprawdziły się przypuszczenia Burbanka: flotylla nordzistów nie wpłynęła na wody Saint-Johnu. Do owego dnia, 3-go marca, żaden okręt nie wyruszył z zatoki Saint-Mary; stwierdziły to wieści, przyniesione przez jednego z dozorców, z drugiego brzegu rzeki.