Strona:Juliusz Verne - Walka Północy z Południem 01.djvu/169

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


skiem pożarów, rozpalonych na powierzchni dominium.
James Burbank i Walter Stannard wpadli do mieszkania.
— Trzeba uciekać, — rzekł James Burbank, — natychmiast uciekać! Czy ci rabusie wkroczą tu przemocą, czy będą czekali u stóp Castle-House, aż do chwili, kiedy wypadnie poddać się, w każdym razie, pozostać tu, jest rzeczą niebezpieczną! Łódź gotowa, czas uciekać! Żono moja i ty Alicyo, błagam was, zabierzcie Dy i spieszcie z Zermą do Cedar-Keys. Będziecie tam bezpieczne i my także jeśli będziemy zmuszeni uciec, podążymy tam do was... Połączymy się z wami...
— Ojcze jedź, z nami... Jedź z nami, panie Burbank, — odezwała się miss Alicya.
— Jedź z nami... jedź!... zawołała pani Burbankowa.
— Ja! — odpowiedział James Burbank. Miałbym pozostawić Castle-House tym nędznikom. Nie! będziemy się bronili, do ostatka... Możemy się długo jeszcze opierać!... Wiedząc, że wyście zabezpieczone, z tem większą siłą będziemy się bronili!
— James!...
— Tak być musi!
Naraz rozległo się jeszcze straszniejsze wycie, Brama trzeszczała. pod uderzeniami napastujących którzy atakowali główną fasadę Castle-House, od strony rzeki.