Strona:Juliusz Verne - Walka Północy z Południem 01.djvu/156

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


naszych obrońców dokoła palisady. Jeśli, na nieszczęście, nieprzyjaciel przekroczy Castle-House, które się już oparło bandom Seminolów, może zdoła stawić czoła bandytom Texara. Niechaj moja żona, Alicya, Dy i Zerma, której powierzam wszystkie trzy, nie ruszają się z Castle-House, bez mego rozkazu. W razie gdybyśmy się czuli zbyt zagrożeni, wszystko jest przygotowane do ich ucieczki tunelem, stykającym się z małą przystanią Marino na Saint-John. Tam czółna będą ukryte w trawach z 2-ma naszych ludzi i, w takim razie, Zermo, popłynęłabyś w górę rzeki, aby wyszukać schronienia w Cedar-Keys.
— A ty, Jamesie?
— A ty, ojcze?
Pani Burbankowa i miss Alicya porwały za ramię, jedna pana Burbanka, druga pana Stannarda, jak gdyby już nadeszła owa chwila ucieczki z Castle-House.
— Będziemy dokładali wszelkich starań, żeby się do was dostać, gdy już tu będzie niedowytrzymania, — odpowiedział James Burbank; ale musicie mi przyrzec, że jeżeli nastąpi zbyt wielkie niebezpieczeństwo, to się ukryjecie w Cedar-Keys.
— Tem odważniej, tem śmielej będziemy odpierali tych złoczyńców.
Tak właśnie należało postąpić, gdyby napastnicy, w zbyt wielkiej liczbie, zdoławszy dostać się za palisadę, zalegli park, celem uderzenia wprost na Castle-House.