Strona:Juliusz Verne - Walka Północy z Południem 01.djvu/139

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


o grożącem im wygnaniu, niezważając na to, powrócili do zwykłych zajęć.
Ponieważ, zarówno jak ich dawny pan, byli zdecydowani bronić się, jakiemże prawem wygnanoby wolnych ludzi z przybranej ojczyzny? Zerma uspokoiła w tym względzie swoję panią, zapewniając, że można liczyć na ludność Camdless-Bay.
— Tak samo jak ja, rzekła, — tak i oni wszyscy, raczej wrócą do niewoli, aniżeli mieliby opuścić plentacyą i swoich dobroczyńców. Jeżeliby chciano użyć względem nich przemocy, umieliby bronić swoich praw!..
Pozostawało już tylko czekać powrotu Jamesa Burbanku i Edwarda Carrola.
Do owego dnia, to jest do l-go marca, flotylla federalna mogła już dopłynąć na wysokość latarni na San-Pablo i być gotową do zajęcia ujścia rzeki Ś-go Jana. Konfederaci potrzebowaliby wtedy wszystkich milicyj dla odparcia ich; władze Jacksonvillskie bezpośrednio zagrożone, nie byłyby już w stanie doprowadzić do skutku swych pogróżek względem wyzwoleńców z Camdless-Bay.
Rządzca Perry, według codziennego zwyczaju zwiedzał rozmaite warsztaty i pracownie miejscowe. On także zauważył dobre usposobienie murzynów. Nie chcąc tego przyznać, widział jednak, że chociaż zmieniło się ich położenie, byli, jak dawniej, gorliwi w pracy i wierni rodzinie Burbanków. Co się zaś tycze odparcia siłą wszelkich przeciw nim zamachów