Strona:Juliusz Verne - Walka Północy z Południem 01.djvu/136

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Zrozumiano w Camdless-Bay, że może należało Burbankowi czekać dnia, kiedy by mógł działać bezpieczniej ale, jak wiadomo, oskarżony, przed sądem Jacksonvillskim, o postępowanie sprzeczne ze swemi zasadami, zniewolony do wprowadzenia w czyn tych zasad i, niemogąc zapanować nad oburzeniem, publicznie wyjawił swe przekonania i publicznie nadał wolność murzynom z Camdless-Bay.
Fakt ten tak dalece pogorszył położenie Burbanków oraz ich gości, że należało zdecydować się spiesznie, co robić w tych okolicznościach. Przedewszystkiem przedysputowano tegoż jeszcze wieczoru kwestyą: czy cofnąć akt emancypacyi? Nie! Toby nie zmieniło stanu rzeczy. Texar nie uwzględniłby tego spóznionego kroku. Zresztą, cała miejscowa ludność, dowiedziawszy się o nakazie, wydanym przeciwko niej przez nowe władze Jacksonvillskie, poszłaby śladem Zermy; wszyscy murzyni podarliby akty wyzwolenia. Żeby nieopuszczać Camdless-Bay, żeby ich nie wygnano z terytoryum, powróciliby do stanu niewoli, w oczekiwaniu dnia, kiedy na mocy ustawy, danej przez Państwo, mieliby prawo być wolnymi i żyć na wolności, gdzie by im się podobało.
Po cóż to wszystko? Zdecydowani bronić wraz ze swym dawnym panem plantacyi, która się stała ich prawdziwą ojczyzną, nie będąż jej bronili równie gorliwie teraz, jako wyzwoleńcy? Owszem, bezwatpienia; Zerma ręczyła za to. James Burbank po-