Strona:Juliusz Verne - Walka Północy z Południem 01.djvu/135

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


jakkolwiek znajdow ła ona tak mało uznania. Odtąd mógł już działać jako pan — nietyle dla zorganizowania oporu przy współudziale Południowców i dla odparcia flotylli komandora Dupont, jak dla zadowolenia swych złych skłonności.
Ztądto, mając nienawiść dla rodziny Burbanków, na akt wyzwolenia plantacyi Camdless-Bay, odpowiedział Texar tym nakazem, zmuszającym wszystkich wyzwoleńców do wydalenia się z terytoryum, w ciągu 48-iu godzin.
Postępując w ten sposób, mówił on — bronię interesu kolonistów, bezpośrednio zagrożonych. Tak, oni muszą być zadowoleni z tego postanowienia, którego pierwszem następstwem będzie powstrzymanie buntu niewolników w całem Państwie florydzkiem.
Większość przyklasnęła więc bez zastrzeżeń temu nakazowi Texara, jakkolwiek był on despotyczny. Tak! byłto nakaz despotyczny, niecny, niedozniesienia! James Burbank był w swojem prawie, usamowalniając niewolników. Po wszystkie czasy, służyło mu to prawo. Mógł korzystać z niego, jeszcze zanim wojna o niewolnictwo wszczęła się w Stanach-Zjednoczonych. Nic nie powinno stać ponad tem prawem. Krok Texara nigdy nie będzie uznany za słuszny, ani nawet za legalny.
Przedewszystkiem, Camdless-Bay miało być pozbawione swoich naturalnych obrońców. Z tego względu, Hiszpan dopiął celu w zupełności.