Strona:Juliusz Verne - Walka Północy z Południem 01.djvu/114

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Niestety, było-to oczywiste, że ten krok narazi na szwank interesa innych plantatorów florydzkich; natychmiast nastąpiła też reakcya pomiędzy publicznością w Court-Justice. Oklaski przygłuszone zostały złowróżbnemi krzykami nietylko ludzi, którzy z zasady bronili niewolnictwa, ale i tych którzy byli obojętni na tę kwestyą. Poplecznicy Texara skorzystaliby z tego zwrotu dla dopuszczenia się jakiego gwałtu na osobie Burbanka, gdyby nie to, że sam Hiszpan poskromił ich, mówiąc: „Dajcie pokój!“. James Burbank rozbroił się własną ręką!... Teraz już go mamy!...
Słowa te, których znaczenie czytelnik zrozumie niezadługo, były dostateczne dla pohamowania tych zwolenników gwałtownych środków. Dlatego też, gdy urzędnicy oznajmili Burbankowi, że się może oddalić, nie doznał on w tem żadnej przeszkody. Wobec braku wszelkich dowodów, nie było przyczyny, na żądanie Texara, uwięzić Burbanka. Później, jeżeliby Hiszpan, upierający się przy swych oskarżeniach, udowodnił zmowę Burbanka z nieprzyjacielem, władze rozpoczęłyby nanowo śledztwo, — ale do owej chwili, James Burbank miał pozostać wolnym.
W prawdzie, deklaracya jego co do ludności z Camdles-Bay, złożona publicznie, w przyszłości miała być wyzyskaną przeciwko władzom miejskim, a na korzyść partyi ruchów.
Bądź co bądź, gdy James Burbank wychodził z Court-Justice, jakkolwiek szły za nim niechętne