Strona:Juliusz Verne - Rozbitki.pdf/75

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


dowano rzeczy i meble najniezbędniejsze, na innych umieszczono dzieci i cała rzesza przeprowadzających się zaprzęgła się, aby pociągnąć te ciężary. Trudny to był przewóz po skałach i kamieniach, ale po ogromnych wysiłkach dano mu radę.
Ale znalazła się znaczna część rozbitków, którzy nie chcieli nawet myśleć o osiedleniu się na wyspie. Pragnęli oni za wszelką cenę powrotu do Ameryki. Na czele tych ludzi stał Niemiec Peterson, sknera i pieniacz.
Ten Peterson w tajemnicy przed Kaw-dierem sprzedawał po wysokiej cenie butelki araku i wódki. W jaki sposób je ukrył i gdzie je utrzymywał, daremnie ten i ów zadawał sobie pytanie.
Śmiałość ta Petersona była niezwykła, gdyż, jak wiemy, zakaz sprzedaży trunku był surowo przestrzegany.
Pewnego sierpniowego dnia, gdy Kaw-dier wraz z Halgiem i Karrym zajęty był wypróbowaniem na morzu świeżo naprawionej szalupy, nagle rozległ się okrzyk:
— Okręt! okręt widać!
Istotnie od strony południowej w promieniach zniżającego się do zachodu słońca widać było na horyzoncie niewielki kilkomasztowy statek, szybko zbliżający się do brzegów wyspy.