Strona:Juliusz Verne - Rozbitki.pdf/52

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Po chwili Kaw-dier zapytał pana Hartlepool, czy wśród emigrantów są stolarze.
— Jest ich kilku — odparł. — Jeśli chodzi o szalupę, chętnie ją zreparują.
— To dobrze — rzekł Kaw-dier. — A czy pan nie zna tego mówcy, który tyle gadał na zarząd towarzystwa emigracyjnego?..
— Znam go... to Francuz Beauval. Sam mi opowiadał różne epizody ze swego życia. We Francji nie mógł znaleźć dla siebie zajęcia, któreby go zadowoliło. Zajmował się adwokaturą, lecz nie miał powodzenia. Postanowił więc szukać szczęścia w Ameryce. Ale pozbawiony siły woli, przejęty nienawiścią do klas zamożniejszych, i w Ameryce cierpiał niedostatek. Nie wiedząc, jak wybrnąć z trudnego położenia, przybył do San-Francisko i przyłączył się do wychodźców, którzy na «Jonatanie» udawali się do Lagoa. Podczas podróży zyskał sobie uznanie wśród emigrantów, którzy zaczęli patrzeć na niego, jak na człowieka niezwykłego rozumu. Jego przekonania polityczne i społeczne zaczęła podzielać pewna część emigrantów.
Znalazł on atoli w osobie innego emigranta, Lewisa Doricka, przeciwnika nieprzejednanego. Miał Lewis swoich stronników, którzy wręcz inaczej, niż Beauval myśleli. O spojrzeniu zimnem i ostrem, o głosie surowym, słowach, które kłuły jak szydła, Lewis nieraz