Strona:Juliusz Verne - Rozbitki.pdf/30

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Myśl jego zaczęła pracować, gdzie teraz się podziać?.. gdzie się schronić, aby żyć niepodległym? nie być podwładnym żadnemu z rządów?...
Dwa dni następne Kaw-dier poświęcił na przekonanie się, czy opowiadaniu o przybyciu marynarzy chilijskich można w zupełności wierzyć i czy zostaną tutaj.
Niestety, tak było.
Gdy niepostrzeżenie w towarzystwie nieodstępnego Karra i Halga podpłynął do wybrzeży, gdzie niedawno ciągnęły się wolne stepy, aż do pogranicza argentyńskiego i chilijskiego, ujrzał marynarzy zajętych budową fortu.
Jakkolwiek znikąd białym przybyszom nie groziło niebezpieczeństwo, ustawili wartę, którą pełnili żołnierze marynarki.
A więc dla Kaw-diera nastąpił koniec jego dotychczasowej wolności!...
Niebawem rząd chilijski w porozumieniu z argentyńskim podzieli się władzą nad temi wodami i ziemią, przyśle tutaj swoich dobrze płatnych agentów, zacznie mierzyć i opisywać wszystko, wyznaczać granice, regestrować, sporządzać mapy zajętych obszarów lądu i morza. Nic nie ujdzie czujnego oka przeróżnych urzędów, wszystko musi się poddać porządkowi i prawu z góry przepisanemu.
Nadejdzie wreszcie dzień, że panowie urzędnicy chilijscy zjawią się przed Kaw-dierem