Strona:Juliusz Verne - Rozbitki.pdf/29

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Opowiadali, że do południowego brzegu, tak zwanej Nowej wyspy, przypłynął okręt z którego wysiedli na ląd uzbrojeni majtkowie. Okręt miał flagę rzeczypospolitej chilijskiej.
Majtkowie ci natychmiast zabrali się do ustawiania namiotów, część ich pozostała w nich, część zaś odpłynęła z powrotem.
Jeden z opowiadających zbliżył się do przybyszów i zapytał, czy przybyli w celu zakupna skór dzikich zwierząt, na co otrzymał odpowiedź od dowodzącego białymi, że rząd rzeczypospolitej przysłał ich, aby zajęli w wieczyste posiadanie wszystkie na okół ziemie i wody, które dotychczas nie mają pana.
Indjanin zakończył swe opowiadanie podziwem dla ulepszonej broni, którą widział u chilijczyków.
— Jedna ich strzelba daje raz po razu sto strzałów i wyrzuca jednę po drugiej sto kul! — dodał drugi z przerażeniem.
Wiadomości te podziałały na nieznajomego wielce przygnębiająco.
— Jakto? — pomyślał — miałyżby skończyć się chwile mojej wolności?... Miałyżby te wolne dotychczas wyspy otrzymać pana, rząd, sądy, policję?...
Na myśl o tem chwycił się za głowę i zrozpaczony wołał:
— Biali! I tutaj już przybyli!... biali...