Strona:Juliusz Verne - Przygody na okręcie Chancellor.djvu/115

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wielkiej klapy wydobywamy wodę kubłami, wylewając ją potem za pokład. Wszystko napróżno. O wpół do dziewiątej rano sprawdzono znów głębokość i przekonaliśmy się, że wody przybyło. Rozpacz opanowała niektórych majtków.
Kurtis zachęca ich do pracy — odmawiają.
Jeden z nich doradca i przewodnik buntu, człowiek złośliwy, o którym wyżej wspomniałem, nazywa się Owen.
Lat około czterdziestu, z brodą rudawą, twarz zresztą bez zarostu, z wargami ściętemi, oczy ma szare z czerwonemi powiekami, nos prosty, uszy odstające, czoło pokryte zmarszczkami.
On to najpierwszy zszedł ze stanowiska. Kilku towarzyszy naśladowało go, pomiędzy innymi zauważyłem kucharza Jynxtropa, także ladaco.
Na rozkaz Kurtisa, zachęcającego do wzięcia się znów do pracy, Owen odpowiedział stanowczą odmową.
Kapitan powtórzył rozkaz.
Owen powtórnie odmówił.
Kurtis zbliżył się do nieposłusznego majtka.
— Nie radzę panu dotknąć się mnie! — zimnym głosem powiedział Owen i usiadł na krawędzi okrętu.