Strona:Juliusz Verne - Fantazyja d-ra Ox.djvu/70

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Kurtyna się podniosła, występuje Walentyna i rozpoczyna swe recitativo:

Jam jest sama w domu......

ale także za prędko, a dyrektor i reszta orkiestry stosują się bezwiednie do jej śpiewu.
Co to wszystko może znaczyć? — a toż od chwili gdy Raul ukazuje się przy drzwiach w głębi sceny, do chwili w której Walentyna zaczyna iść naprzeciw niego, upływa dziś ledwie kwadrans czasu, kiedy dawniej potrzeba było na to okrągłe minut 37.
Saint Bris, Nevers, Cavannes i panowie katoliccy wchodzą na scenę trochę jakoś zagwałtownie. Allegro pomposo odznaczyło tu kompozytora w partycyi. Orkiestra i panowie chodzą bardzo allegro ale wcale nie pomposo a w zbiorowym chórze i w najważniejszej scenie spisku i poświęcenia sztyletów, wcale nie miarkują allegra. Śpiewacy i muzycy opanowani są jakimś szałem. Dyrektor orkiestry nie myśli ich już powstrzymywać, publiczność nie sarka na to, bo czuje iż także