Strona:Juliusz Verne - Fantazyja d-ra Ox.djvu/69

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Nakoniec orkiestra zajęła miejsca i pierwszy skrzypek ukazał się między pulpitami; nastrojono instrumenta rżnięte i dęte, opatrzono bębny a dyrektor oczekuje spokojnie na dzwonek, bo wszystko w zupełnym porządku.
Dzwonek daje się słyszeć, wkrótce czwarty akt się rozpoczyna, odzywa się tedy allegro apassionato ze zwykłą powolną majestatycznością, któraby samego nawet Meyerbeera wzruszyła.
Nagle atoli dyrektor orkiestry nie czuje się być panem swoich podkomendnych i musi czynić gwałtowne usiłowania aby zatrzymać zapędy, tych zwykle dotąd posłusznych i spokojnych pracowników swoich. Nawet instrumenta dęte okazują jakiś objaw gorączkowy, potrzeba je powstrzymywać, bo wyprzedzą instrumenta rżnięte, a to oczywiście z punktu zapatrywania się na harmoniję spowodowałoby smutne następstwa. Ale cóż znowu u kaduka, fagocista syn aptekarza Josse Lietrina, człowiek młody, dobrze wychowany, pośpiesza coś także jakoś.