Strona:Juliusz Verne - Fantazyja d-ra Ox.djvu/128

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


od pięciu wieków. Nadto nie było nabojów do nabijania tej broni, co było wszakże bardzo szczęśliwym wypadkiem dla kanonierów obsługujących; jakakolwiek wszakże była ta machina, mogła zaimponować nieprzyjacielowi.
Co do białej broni, ta czerpaną była z muzeum starożytności: siekiery z krzemienia, proce, maczugi, topory obosieczne, dzidy, halabardy, rapiry i t. p., do tego szczególnego uzbrojenia, należała także broń licząca się do narzędzi kuchennych. Lecz odwaga, sprawiedliwość sprawy, nienawiść do nieprzyjaciela i żądza zemsty, zastąpić miały broń najdoskonalszą a nawet przewyższyć, tak przynajmniej spodziewano się, kartaczownice nowożytne i działa odtylcowe.
Rewija odbytą została. Ani jednego obywatela nie brakowało przy apelu. Jenerał Orbideck chwiejąc się z początku na swym koniu, który był zwierzęciem bardzo złośliwem, spadł z niego trzy razy przed frontem armii, lecz powstał nie zraniwszy się, co uważanem było jako szczęśliwa wróżba. Burmistrz, radny,