Strona:Juliusz Verne-Podróż naokoło świata w 80-ciu dniach.djvu/267

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


nie śniadania dla pani Aoudy, sam zadowolnił się szklanką herbaty i sucharkiem. Kazał przeprosić swą towarzyszkę, iż przy śniadaniu i obiedzie nie będzie obecnym, gdyż zmuszony jest zająć się swymi interesami; nie wyjdzie ze swego pokoju i wieczorem dopiero poprosi panią Aoudę o chwilę rozmowy.
Obieżyświat, otrzymawszy to zlecenie, nie mógł się zdecydować opuścić pokoju, spoglądał na swego pana zazwyczaj spokojnego i doznawał bólu serca i wyrzutów sumienia, gdyż obwiniał siebie nadal o nieudanie się przedsięwzięcia.
Tak, gdyby był przestrzegł swego pana, gdyby mu był odsłonił projekty Fixa, pan Fogg nie byłby zapewnie woził agenta aż do Liverpolu, a wówczas...
Obieżyświat nie mógł się więcej powstrzymać.
— Mój panie, mój panie! — wykrzyknął — przeklnij mnie! Gdyż to z mojej winy, że...
— Nie obwiniam nikogo — odpowiedział Phileas Fogg najspokojniej w świecie. — Możesz odejść!
Obieżyświat wyszedł i udał się do młodej kobiety, którą powiadomił o zamiarach swego pana.
— Pani — dodał — ja nic uczynić nie mogę, nie mając żadnego wpływu nad nim, pani może...