Strona:Juliusz Verne-Podróż naokoło świata w 80-ciu dniach.djvu/172

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


z odgłosem bębnów, urzędnicy celni, oficerowie i żołnierze w niebieskich kretonach z nabitą bronią; przyboczne wojsko mikada w swoich jedwabnych kaftanach, w pancerzach i mnóstwo innych wojskowych różnych stopni. W Japonii stan ten jest w poważaniu o tyle, o ile w Chinach w pogardzie. Następnie spotykał tłumy braci kwestarzy, pielgrzymów w długich szatach; zwyczajnych śmiertelników o gładkich czarnych włosach, dużych głowach, długich figurach, cienkich nogach, cerze kolorowej począwszy od najciemniejszego odcienia miedzi aż do matowej białości.
Kilka godzin przechadzał się Obieżyświat w tym pstrym tłumie, przechodząc koło pięknych i bogatych sklepów i wystaw pełnych japońskich świecideł, restauracyi, tak zwanych herbaciarni, gdzie po całych dniach pije się herbatę z »saki«, likier z ryżu w zbytkownie urządzonych »tabagies«, gdzie palą bardzo dobry tytoń (opium w Japonii prawie, że nie używają}. Idąc wciąż przed siebie Obieżyświat znalazł się wreszcie w polu, pośród ogromnych plantacyi ryżu. Tam też rozkwitały przepyszne kamelie, rosnące nie na krzakach, lecz na drzewach w otoczeniu drzew bambusowych, wiśniowych, śliwkowych i jabłkowych, które krajowcy hodują więcej dla kwiecia, niż owocu. Od dzióbków wróbli, gołębi, wron i in-